Booking.com

Viterbo i Santa Rosa

Nie ma wycieczki do Włoch, która by – co oczywiste – nie odwiedziła Rzymu, Watykanu, Florencji czy Wenecji. Nie spotkałem jednak zaproszenia do Viterbo, choć warto zobaczyć i miasto i jego okolice, a dodatkowo warto tam być w nocy z 3 na 4 września …. Ale po kolei.

Viterbo stolica prowincji o tej samej nazwie położona w regionie Lacjum, więc tym samym któremu przewodzi Rzym. Oddalona ok. 80 km na północ od stolicy Włoch. Podróż do tej uroczej miejscowości prawie zawsze punktualnymi kolejami włoskimi Trenitalia zajmuje ok. 110 minut i sprawia prawdziwą przyjemność komuś kto musi korzystać z usług byłych i obecnych, a niezliczonych spółek PKP. Tak więc w komfortowych warunkach upajając się fantastycznymi widokami docieramy do Viterbo założonego już przez Etrusków jako Surrena.

Nie bez przyczyny Viterbo szczyci się tytułem „Citta dei Papi” (miasto papieży). Wybrano tu pięciu papieży, z których czterech zostało także pochowanych w miejscowych kościołach; osiemnastu papieży rezydowało w Viterbo dłużej niż pół roku, w sumie odwiedziło miasto pięćdziesięciu następców św. Piotra. Należy wyjaśnić, że w XII i XIII wieku papieże decydowali się na pobyt poza Rzymem ze względu na bezpieczeństwo swoje i Kurii Rzymskiej – sytuacja w mieście była niepewna, co wiązało się z konfliktem między papiestwem a cesarzami (walka o inwestyturę). Z tego to właśnie powodu w 1257 r. również Aleksander IV zdecydował się przenieść Kurię Rzymską do Viterbo. Przez następne 24 lata miasto to było siedzibą papiestwa. Papieże mieszkali w dawnym Pałacu Biskupim, który został powiększony, aby mógł spełniać zadania rezydencji papieskiej. Był on wielokrotnie przebudowywany, ale zachowała się szczególnie dobrze dawna Sala Konsystorza z gotyckimi, arkadowymi oknami (biforiami) oraz przylegająca do niej wykwintna, również gotycka loggia, które stały się symbolem miasta. Do dziś można podziwiać otaczającą pałac średniowieczną starówkę z XIII-wiecznymi kamienicami. Do historii przeszło zebranie kardynałów, którzy zgromadzili się, by wybrać następcę zmarłego w 1268 r. Klemensa IV. Mijały miesiące i lata, lecz kardynałowie nie potrafili znaleźć kompromisu. W końcu burmistrz rozkazał zamknąć kardynałów na klucz w Pałacu Apostolskim, a mieszkańcy zaczęli purpuratom racjonować żywność oraz zdjęli część pałacowego dachu. Wpływ słońca, deszczu oraz skromne racje żywnościowe okazały się skuteczne – w krótkim czasie (dokładnie 1 września 1271 r.) wybrano nowego papieża, który przybrał imię Grzegorz X (kardynałowie potrzebowali na to 33 miesięcy!). Po łacinie zamknąć „na klucz” brzmi „cum clave”, dlatego zgromadzenie kardynałów, które wybrało wówczas papieża, nazwano konklawe. Termin ten przyjął się i jest używany do dnia dzisiejszego, a Viterbo należy uznać nie tylko za miasto papieży, lecz również za miasto pierwszego konklawe.

Najciekawsze i najstarsze centrum miasta to niezwykłe połączenie tradycji i nowoczesności, ale nie poprzez dobudowywanie szklanych plomb. Średniowieczne, wąskie uliczki zabudowane kamiennymi budynkami są przepełnione uroczymi kafejkami i sklepikami, których wnętrza zaskakują nowoczesnymi rozwiązaniami architektonicznymi i dizajnem. Ponadto wszystkie te budynki choć pamiętają co najmniej wieki średnie są zamieszkałe bądź stanowią siedziby różnego rodzaju firm i urzędów. I oczywiście na każdym kroku mniejsze lub większe kościółki. Mniej więcej wygląda to tak jakby każda rodzina w Viterbo miała swoją własną świątynię. I nie jest to stwierdzenie pozbawione prawdy pod warunkiem, że cofniemy się o kilka lub kilkanaście wieków, że nasze nazwisko coś znaczy lub mamy w swym władaniu parę okolicznych wiosek, sakwę pełną dukatów lub jesteśmy krewnymi papieża.

Viterbo to także, a może przede wszystkim miejsce urodzenia i wielkiego kultu Świętej Róży.

Święta Róża z Viterbo (1234-1252). Urodziła się w 1234 lub 1233 roku w rodzinie Jana i Katarzyny, ludzi ubogich i bardzo pobożnych. Można zwiedzać rodzinny dom św. Róży położony nieopodal kościoła klarysek pod jej wezwaniem. Jej krótkie życie wypełnione było modlitwą, pokutą, umartwianiem, wizjami Chrystusa i jego Matki. Przepowiednie i cuda związane z jej życiem i niezwykłe wydarzenia po jej śmierci spowodowały narastanie wielkiego kultu Świętej oraz czczenia jej pamięci w niezwykły sposób. Zmarła 6 marca 1252 roku, została pochowana bezpośrednio w ziemi, bez trumny. W 1258 roku papież Aleksander IV, po tym jak kilkakrotnie ukazała mu się św. Róża, kazał jej nienaruszone ciało przenieść do klasztoru klarysek, w uroczystej procesji 4 września tego roku. W 1357 roku kaplica, w której znajdowały się doczesne szczątki Świętej spłonęła doszczętnie, spłonął też sarkofag, natomiast ciało zachowało się w stanie nienaruszonym, zmieniając jedynie kolor. Proces kanonizacyjny otworzył papież Innocenty IV, został przerwany z powodu śmierci papieża i został dopiero podjęty w 1457 roku.

W Viterbo dzień upamiętniający przeniesienie relikwii św. Róży, jakie miało miejsce 4 września 1258 roku, jest wielkim świętem. Co roku w wigilię tego dnia w procesji jest niesiona przez stu mężczyzn tzw. maszyna św. Róży. Jest to rodzaj oświetlonej wieży, odnawianej co pięć lat, wysokiej na 30 m i ważącej około 5 ton. Na samym szczycie stoi posąg patronki miasta. Nie jestem zbyt wielkim zwolennikiem długotrwałych i mało atrakcyjnych uroczystości religijnych, tym bardziej nie specjalnie mnie porwała perspektywa spędzenia kilku godzin na krawężniku w oczekiwaniu na przejście maszyny św. Róży. Jednak wyposażeni w turystyczne „zydelki” (krzesełka), w tłumie wiecznie rozkrzyczanych Włochów kłócących się o wszystko – nawet kawałek miejsca na chodniku zajętym kartonem z pudełka po butach – oczekiwaliśmy na to, co miało wkrótce nastąpić. Ku mojemu zaskoczeniu czas minął szybko, choć z pewnymi dolegliwościami części ciała odpowiedzialnej za proces siedzenia – pewnie ze względu na wyjątkowość konstrukcji turystycznego krzesełka. W towarzystwie znajomych i przyjaznej tolerancji autochtonów byliśmy świadkami przygotowań do najważniejszej części procesji. Tak więc najpierw przemarsz facchinów, czyli starannie dobranych odpowiednio silnych, zacnych i bogobojnych tragarzy ocenianych corocznie przez zacną komisję, przebranych na wzór starożytnych żeglarzy, odbywający się w rytm porywającego hymnu facchini di Santa Rosa. Warto wspomnieć, że jednym z testów na facchina jest marsz długości ok. 90 m z zawieszonym na ramionach 150 kg ciężarem. Jednak rokrocznie nie bark chętnych do bycia kawalerem Róży zwłaszcza, że wiąże się z tym prawdziwy splendor i podziw mieszkańców miasta. Po paru jeszcze występach i przemarszach różnego rodzaju orkiestr i zespołów (np. żonglujących sztandarami) około godziny 21 – szej rozpoczyna się główna atrakcja wigilii święta Róży, a mianowicie „pielgrzymka machiny”. Na ramionach 100 facchinów przez miasto niesiona jest konstrukcja poświęcona i zwieńczona posągiem świętej. To blisko 30 metrowej wysokości wieża o wadze około 5 ton ozdobiona tysiącami światełek i płonących pochodni w swej symbolice odnosząca się do uświęconego życia Róży. Parada odbywa się wąskimi uliczkami najstarszej części miasta tak, że czasami wydaje się iż ociera się o ściany otaczających budynków. Sam posąg zwieńczenia wieży majestatycznie uniesiony ponad dachami jest widoczny z bardzo daleka, gdyż to jedyny rozświetlony punkt na pogrążonej w ciemności trasie przemarszu. To niesamowite uczucie zobaczyć wyłaniającą się zza budynku sylwetkę machiny wspartej na ramionach facchinów, kołyszącą się powolnie w rytm hymnu.Nasz punkt obserwacyjny znajdował się na Placu Teatralnym gdzie zlokalizowano ostatnią stację przemarszu i ostatni przystanek przed 100 m wspinaczką do celu czyli kościoła klarysek. W tym miejscu wieża – machina wysypuje na pielgrzymów tysiące płatków róż – sztucznych niestety – ale i tak należy je zabrać i nosić przy sobie. Zachwycony tym co mogłem zobaczyć tej wrześniowej nocy podziwiam społeczności, które potrafią z takim pietyzmem kultywować tradycję, którzy potrafią z rzeczy dla nich oczywistych i naturalnych zrobić atrakcje turystyczną.  Polecam z całego serca Viterbo i uroczystości na cześć św. Róży bo można zobaczyć coś niewiarygodnego i cudownego jak wszystkie wydarzenia związane chociażby z ciałem Róży, które pozostało niezmienne od stuleci.

W historycznym centrum miasta znajduje się malutkie muzeum, w którym możemy obejrzeć kawałek historii Święta Róży w postaci makiet przedstawiających owe wieże na przestrzeni wieków. Jest ono jednak otwarte tylko od czasu do czasu. Trzeba mieć więc odrobinę szczęścia. Nam się udało, czego dowodem są poniższe zdjęcia oraz piękne plakaty, które otrzymaliśmy w prezencie. Dumnie wiszą na ścianach i wzbudzają niemałe zainteresowanie!  

Viterbo to miasto niezwykle ciekawe, które potrafi sprawiać niespodzianki. Największą z nich był niewątpliwie zlot posiadaczy i miłośników pewnej marki samochodów. W sobotę, 31 maja 2008 roku mieliśmy szczęście zupełnie przypadkowo trafić na inaugurację Scuderia Ferrari Club Viterbo (scFv), którego działalność została oficjalnie zapoczątkowana w dniu 7 marca 2007. Impreza obfitowała w całą serię wydarzeń, w tym spotkanie z grupą Ferrari, atrakcje dla dzieci o nazwie „Paint Ferrari” z grami i nagrodami. Przy okazji można było zapisać się do klubu. Ważnym elementem, o którym należy również wspomnieć  była akcja pozyskiwania funduszy na cele charytatywne. Wieczorem, na zakończenie odbył się koncert Red Blues Band House – oficjalnego zespołu Ferrari . Do występów nie dotrwaliśmy, natomiast ilość zgromadzonych w Viterbo pojazdów wywarła na nas ogromne wrażenie. Niezwykle wyglądały umiejscowione w różnych punktach historycznego centrum, które stanowiło genialną oprawę czerwonych bolidów. Popatrzcie sami na poniższe zdjęcia.

 

Dodaj komentarz

Kliknij, aby dodać komentarz
Booking.com

Bestsellery

Alicante i Costa Blanca. Travelbook. Wydanie 1

autor: Dominika Zaręba

Cena: 19.92 zł

bestseller

Najbardziej popularne

Booking.com

Bestsellery

Azory. Travelbook. Wydanie 1

autor: Maciej Hermann

Cena: 19.92 zł

bestseller

Najbardziej popularne