Nowy Rok po Wiedeńsku

Nowy Rok po Wiedeńsku

Nim nastąpiła ta ekscytująca chwila – w gronie tysięcy wiedeńczyków i turystów z całego niemal świata – przywitania Nowego 2011 Roku, nie mogło się obejść bez odwiedzenia najciekawszych miejsc miasta wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Główne atrakcje turystyczne reprezentują niemal wszystkie epoki historyczne i style architektoniczne z wyraźną przewagą budowli przełomu XIX i XX wieku powstałych wzdłuż Ringstrasse, która od 1857 roku zastępuje mury obronne. Tak, więc co takiego mnie urzekło w tej założonej ok. 500 r. p.n.e. osadzie celtyckiej, pełniącej w 15 r. p.n.e. funkcję rzymskiego posterunku granicznego (Vindobona), którą władały dynastie Babenbergów i Habsburgów, którą „ocaliła?” rzesza hitlerowska, a później czerwona zaraza ze wschodu (z premedytacją używam tu małych liter).

Wzgórze Kahlenberg

To przepiękne wzgórze, na które prowadzą niemal górskie drogi, jest obecnie punktem widokowym i miejscem odpoczynku i relaksu wiedeńczyków. Ciekaw jestem ilu z nich wie, że postawili grilla w miejscu z którego w 1683 roku Jan III Sobieski dowodził decydującą o losie Wiednia i chrześcijańskiej Europy bitwy. Ilu Wiedeńczyków wie, ze niepozorny i uroczy kościółek polski jest hołdem złożonym właśnie polskiemu władcy i polskiemu narodowi. Swoją drogą to dobrze, że dzięki naszym Wielkim przodkom Wiedeński Bal Noworoczny rozpoczyna walc a nie kolbasti – turecki taniec narodowy. Kościół św. Józefa od 1906 roku przekazany polskiemu narodowi za pośrednictwem Zgromadzenia Zmartwychwstańców ozdabiają freski lwowskiego twórcy Jana Henryka Rosena oraz herby polskich rycerzy tworzących armię Sobieskiego. Przeurocza, ciepła siostra oprowadza polskie wycieczki po kościółku i maleńkim muzeum poświęconemu Odsieczy Wiedeńskiej, w którym znajduje się jedyny wiedeński pomnik króla Jana III Sobieskiego – co za wdzięczność. Jeżeli będziecie na zorganizowanym wyjeździe wzgórze Kahlenberg i tak będzie obowiązkowym punktem imprezy. Jeżeli pojedzie do Wiednia na własną rękę warto tam być ze względu na kawał historii austriacko – polskiej lub ze względu na podobno przepiękne widoki panoramy Wiednia i wijącego się wśród jego budowli – Dunaju. Tak, więc Panie i Panowie zapraszamy ma „Łysą Górę” – Kahlenberg. Pałac Schonbrunn Wspaniała, imponująca dawna letnia rezydencja cesarska powstała na przełomie XVII i XVIII wieku. Obecny francuski, barokowy styl i wystrój zawdzięczamy panowaniu Marii Teresy. Zwiedzać możemy 40 z 1441 komnat i to pod warunkiem, że kupicie bilet Grand Tour z audio guide za 12,90 €. Utrzymane w stylu rokoko oficjalne pomieszczenia ozdobione freskami i złoceniami z 14 karatowego złota wyposażone w kryształowe lustra i przepiękne fajansowe piece kontrastują z niewielkimi i wręcz ascetycznie wyposażonymi komnatami Franciszka Józefa. O wszystkim w języku polskim opowie wam „audio przewodnik”. Sam pałac to nie wszystko. Do dyspozycji turystów są urocze ogrody pałacowe z wieńczącą wzgórze parkowe wspaniałą arkadą – Gloriettą – symbolem zwycięstwa oraz olbrzymią fontanną Neptuna. Niezapomniane wrażenie robi widok ze wzgórza na pałac i Wiedeń. Jest także najstarsze ZOO oraz palmiarnia, powozownia, ale niestety jest także środek zimy. Jedyne co możemy w tej sytuacji zrobić to obiecać sobie, że wrócimy tu latem. Jestem pewien, że tak się stanie mimo że moneta wrzucona w otchłań fontanny Neptuna odbiła się od tafli lodu, która ją pokrywała. Katedra św. Szczepana Imponująca najważniejsza – jednak nie najstarsza – świątynia stolicy Austrii. Siedziba arcybiskupstwa wiedeńskiego, której budowę zakończono 1276 roku w stylu późnoromańskim obecną gotycką formę zawdzięcza rozbudowom od XIV do XVI wieku. Świątynia zwieńczona została czterema wieżami, z których najwyższa południowa Steffl (zdrobnienie od Szczepan) wznosi się na 136,4 m i ocenie jest ogólnodostępnym punktem widokowym. Wieża północna wysoka na 68 m. pierwotnie miała mieć formę wieży południowej. Jednak w 1511 roku najprawdopodobniej z braku kasy – skąd my to znamy – prace przerwano i nigdy nie dokończono. Dla pocieszenia w jej wnętrzu umieszczono trzeci co do wielkości bijący dzwon w Europie. Dzwon Marii Panny bardziej znany jako Pummerin – największy dzwon Austrii – odlany w 1711 roku z przetopionych tureckich armat zdobytych – a jak by inaczej – podczas Odsieczy Wiedeńskiej. Zniszczony podczas pożaru katedry w 1945 roku. Obecne 23,5 tony zawdzięcza ponownemu odlaniu w 1951 roku z resztek pierwotnego spiżu. Do wnętrza świątyni prowadzi kilka wejść, z których najbardziej znane są późnoromańska Brama Olbrzymów oraz bramy Biskupia i Śpiewaków z bogatą gotycką dekoracją rzeźbiarską. Jak każda świątynia chrześcijańska o tak bogatej historii w swoim ogromnym wnętrzu kryje wspaniałe dzieła sztuki sakralnej zdobiące monumentalne ołtarze i grobowce, w tym ten główny z obrazem przedstawiającym męczeńską śmierć Świętego Szczepana – pierwszego męczennika w dziejach chrześcijaństwa. Jednak najciekawszy – według mnie – element Katedry nie znajduje się w jej wnętrzu lecz stanowi go charakterystyczny dach pokryty 230 000 glazurowanych kolorowych dachówek tworzących figuralną dekorację w postaci dwu cesarskich orłów z herbami Habsburgów i Wiednia. Pora na zabawę Sylwestrową Kto kiedykolwiek uczestniczył w zabawie sylwestrowej na świeżym powietrzu organizowanym w jednym z dużych polskich miast będzie – tak jak ja – zupełnie i pozytywnie zaskoczony. Po pierwsze Wiedeń proponuje nie jedną scenę lecz tych scen kilkanaście, rozwianych po ścisłym centrum miasta i oferujących różne rodzaje muzycznej rozrywki od opery i operetki do rap, dance i muzyki klubowej. Brak jakichkolwiek bramek, ochrony, rewizji i zakazów wnoszenia szklanych opakowań oraz spożywania – napojów oczywiście. Tak, więc wędrujesz z okolicznościowym kubeczkiem napełnionym Glühwain od sceny do sceny w tłumie przebierańców, diabłów, królików i innych obcokrajowców, którzy bez przymusu i za darmo obdarzają Cię uśmiechami i Happy New Year. Finał stanowi wielki pokaz fajerwerków. Imponujący i zapierający dech w piersiach zwłaszcza, że jego tło stanowi z jednej strony Pałac Hofburg – dawna zimowa rezydencja cesarska, z drugiej poddany wspaniałej iluminacji Ratusz.

To nie koniec mojej fascynacji Wiedniem. Muszę zostawić coś na następny artykuł, bo taki powstanie i jest to pewne jak następna wyprawa do Wiednia. I jeszcze jedno. Wszystkim podróżującym z pasją życzę tak wspaniałych towarzyszy i przyjaciół jakich mam ja. To prawdziwe szczęście w gronie ludzi z równie wielką pasją, poczuciem humoru co wielkimi sercami odwiedzać wspaniałe miejsca. Tracą na znaczeniu wszelkie niedogodności, a pozostają jedynie wspaniałe wspomnienia, których – mam nadzieję będzie coraz więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *