Dwa razy Sylwester

Dwa razy Sylwester

Sylwester połączony ze zwiedzaniem poza granicami kraju był dla nas pewnego rodzaju eksperymentem, który przeprowadziliśmy w zeszłym roku. Efekt był znakomity, dlatego postanowiliśmy w ten sposób witać nowy rok i w latach następnych. W zeszłym roku bawiliśmy się w Paryżu. W tym natomiast wybór padł na Wiedeń. Obie stolice są piękne i czarujące, czasami tajemnicze i magiczne. Paryż to niesamowity klimat i elegancja, Wiedeń dostojny, rozbrzmiewający muzyką, z bajecznie udekorowanymi na czas świąt ulicami. A jak wygląda w obu tych miejscach celebracja pożegnania starego i przywitania nowego roku? Tutaj stolica Francji nieco rozczarowuje. Nie licząc niewielkiej imprezy pod wieżą Eiffla władze miasta nie wysiliły się na organizację jakiejkolwiek imprezy plenerowej. Co gorsze, nie było nawet pokazu fajerwerków…Na otarcie łez 31 grudnia od godziny 17.00 komunikacja miejska stała się dla wszystkich bezpłatna. Zresztą, chyba wszystko odbyło się zgodnie z francuską tradycją.
Według opowieści naszej pani pilot mieszkańcy świętują przywitanie nowego roku w restauracjach i barach, a około północy spacerują główna, reprezentacyjną ulicą stolicy czyli Avenue des Champs Elysees. Rozczarowanie sylwestrowym Paryżem osłodziła nam wspomniana wyżej wieża Eiffla. Z uwagi na fakt, że w zeszłym roku przypadało 100 lecia jej istnienia zainstalowano na niej specjalne oświetlenie. Kolorowe iluminacje w rytm muzyki robiły duże wrażenie.

Naprawdę jednak dużym wydarzeniem można nazwać zabawę w Wiedniu. W 12 miejscach centrum miasta oraz na Praterze zorganizowano sceny, przy których mieliśmy okazję bawić się w stylu i klimacie, który nam najbardziej odpowiadał. Była więc typowa dyskoteka z najnowszymi hitami, zabawa do muzyki z lat 70-tych i 80-tych, rytmy italo, latino i folk czy występy gwiazd austriackiej sceny muzycznej. Pod katedrą św.Szczepana natomiast muzyczną ucztę przeżywiali miłośnicy klasyki. Słowem, dla każdego coś miłego. Tłum ludzi, który przez cały wieczór przewijał się przez centrum miasta to wyłącznie rozbawieni, uśmiechnięci, żądni dobrej zabawy ludzie w każdym wieku, często całe rodziny. Nad wszystkim czuwała policja, ale w sposób dyskretny, nie rzucający się w oczy. W nasze oczy rzucał się natomiast pyszny, gorący i aromatyczny gliwein, którego kilka kubeczków podczas tej jedynej w swoim rodzaju nocy postanowiliśmy zakosztować. Konkluzja na dzień dzisiejszy. Jeśli Sylwester „pod chmurką” to tylko w Wiedniu! Szczęśliwego Nowego Roku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *